Wąsików ostatnie muśnięcie

Zawirował cały świat
Rozbiegły się gwiazdy po niebie
Zakręciły się w mojej głowie
Myśli, wspomnienia, marzenia
Zmieszane, splecione, rozpędzone
Daleko, przed siebie, w nieznane
Kiedy odszedł mój domek daleko beze mnie.

Moje serce ugodzone na wskroś boleśnie
Rozdarte, przebite, pęknięte
Szlochało, wołało, wyrywało się z piersi
Byle dalej, daleko tam dokąd odszedł samotnie
Mój domek, moje szczęście.

Takie tycie, rozkoszne, nieziemskie
Zasnęły, nim zapadła noc, zanim słońce ubrało się w lśnienie
Moje skarby, moje najdroższe istnienie
Zabrały ze sobą wąsików muśnięcie i pogodne mruczenie,
Mokre noski, brzuszki pełne radości i nóżki rozbiegane wszędzie.
Zabrały mnie ze sobą na zawsze w to miejsce,
Gdzie powietrze drży w rozedrganiu rzewnie nad ich odejściem.